RSS
czwartek, 22 października 2009
37 tydzień ciąży

Tak, tak to już 37 tc. Boże kiedy to minęło??? Dziś jadę na pobranie krwi- już chyba ostatni raz, a 30 października ostatnie USG przed rozwiązaniem. Może się uda?

Mały chyba z każdym dniem niżej w moim brzuchu, bo czuje dyskomfort. Pobolewa mnie mocniej tu i ówdzie , częściej odwiedzam toaletę /a myślałam, że częściej się juz nie da/, mam problem załozyć adidasy- nie wiem dlaczego bolą mnie nogi pod kolanami???? , a dzis pół nocy nie spałam, bo czuje żołądek jak cholerka. Chyba wsadził gdzieś nózke i mnie cisnie :) UROKI :D

Brzuch prowadzi mnie, a nie ja jego- bo wielki jak piłka. Wszyscy sie śmieja, że najpierw jest brzuch potem długo, długo nic i potem dopiero ja :) Ale jeszcze nie opada, sterczy dumnie zadarty. Dzień porodu zbliża się nieubłagalnie, a ja modle się, by Maluszek wyszedł dopiero po 9 listopada. Jestem chyba walnięta w głowę, ale odwlekłabym ten dzien jakbym mogła. Nie wiem dlaczego, pewnie ze strachu. Kocham Maluszka, ale tyle we mnie obaw. Misiek tylko nie może sie doczekac i chciałby juz miec nas "rozpakowanych" w domku. Szalony!

 

Kochane trzymajcie za nas kciuki i przyjcie ze mna jak nadejdzie TEN DZIEŃ- dam znac jak bedzie czas :) może przez Emke jak wyrazi zgode???? Emeczko mogę?????

Całuje Was mocno :)

 

 

08:11, szymanska25
Link Komentarze (22) »
sobota, 17 października 2009
Meteopatka pełną bębą

To ja. Jeszcze parę dni temu, gdy za oknem szalała wichura, lało i było zimno umierałam. Myślałam, ze juz rodzę, miałam bóle przepowiadające, ba do tego bóle grypowe i żołądkowe. Leżałam pod kocem i modliłam się, by przeżyć do następnego dnia.

Drzewa łamały się jeden po drugim, na morzu szalał sztorm i mnie tez tak nosiło. To było straszne. Czułam, że zalewa mnie ponownie fala rozpaczy i bezsilności.

 

Obraz morza i plaży dn. 14.10.09- nazwany przez mnie "końcem swiata"

 

Od wczoraj słońce. Piękna złota jesień i moje dolegliwości jak ręką odjął. Wstałam pełna życia i energii. Bóle minęły, czarne myśli szlag trafił, a na ustach znów zagoscił usmiech :D Był spacer po lesie i było cudnie, czyli tak:

 

 

Boże drogi jak ja przeżyję te mgliste, mokre, senne i długie jesienno -zimowe dni????????? Tygodnie i miesiące bez słońca?????????????? Wiem, wiem w tym roku będę miała absorbującego i kochanego Maluszka, ale czy to mi pomoże?????????????

Tak więc korzystając ze słońca muszę naładować akumulatory na zaś, bo inaczej marnie to widzę. Pięknej pogody Wam życzę na ten weekend :D

05:53, szymanska25
Link Komentarze (14) »
poniedziałek, 12 października 2009
próba nr 1 wrzucanie fotki - trzymajcie kciuki

Oto ja- z każdym dniem większa- 35tc

 



00:47, szymanska25
Link Komentarze (22) »
wtorek, 06 października 2009
Wracam do żywych

Depresyjno - płaczliwo- beznadziejny stan mija. Już nie beczę ciągle, ba nawet sie uśmiecham czasami. Ci, którzy mnie kochają i szanują pocieszali i byli blisko. Wspierali słowem, przytuleniem. Dzwonili, odwiedzali i zapraszali na "kawę". Poza tym tłumaczyli, ze każda moja łza, nerwy i stres bardzo źle wpływają na Maluszka. To mobilizuję, więc staram się być pozytywnie nastawiona do ludzi i świata.... staram się. A Wam dziękuje za każde miłe słowo :*

 

Życie w komunie /czyt. dom/ ok. Jesteśmy dla siebie grzeczni, każdy w swoim pokoiku, zgodnie i szybko korzystamy z kuchni i łazienki. Nie wchodzimy sobie w drogę. Jak na razie jest ok i niech tak będzie. Takie doświadczenie uczy nas dużej tolerancji. Nie oczekuję, że będą tak jak ja od rana latać ze szmatą i pocierać, ale liczę, że będą szanować moją pracę.

 

W sobotę Misiek wyciągnął mnie na zakupy. Kupiliśmy juz chyba ostatnie drobiazgi dla dzidzi. Pieluszki, butelkę i smoczek, kocyk oraz kremiki i inne cudeńka dla Maluszka i dla mnie cudne majtasy i inne przybory toaletowe do szpitala. Poza tym odchamiłam się i zafundowałam sobie sukienkę z dzianinki. wstąpiliśmy jeszcze do IKEA i wydałam fortunę na bibeloty. Ja tam nie mogę jeździć - zawsze zostawiam za dużo kasy.

 

A jutro wizyta u pani dr. Praktycznie idę tylko po skierowanie na badania i po zwolnienie.

 

Tak poza tym bez zmian. Rośniemy. Każdego dnia mam wrażenie, ze jestem większa, wolniejsza, niezgrabniejsza. Dziś miałam problem pomalować sobie paznokcie u nóg. Ledwo dałam radę :) Brzuchol mega wielki, szpiczasty. Mały rozpycha się a ja się modlę, by skóra to wytrzymała. Miziam się 3 razy dziennie oliwką i innymi cudami przeciw rozstępom i liczę, że pomoże. Na razie nie widzę żadnego... Wagę to już omijam wielkim łukiem. To mój wróg nr 1.

 

No więc jak widzicie jakoś żyję. Jutro stuknie nam 35 tc. Muszę zacząć myśleć o spakowaniu torby do szpitala, przygotować się psychicznie do porodu i wielkich zmian. Do 9 listopada nie zostało mi  dużo czasu... Może macie dla mnie jakieś rady???? np jak urodzić bezboleśnie? może któraś z Was jest chętna urodzić za mnie???? ja mam mega pietra.

 

22:24, szymanska25
Link Komentarze (16) »