RSS
poniedziałek, 28 lipca 2008
Byłam i było bosko

u mojego chłopa ma sie rozumieć. Jezuuuuuuuuuu wróciłam dopieszczona, wycałowana i wypoczęta. Dobrze mi było ale jakos cholara mało. ja chyba jakas dziwna jestem :)

Chłopy, którzy mieszjaką z moim Kocahniem to pijaki i ćpuny. Słowo daje nie zje a zapalic musi, piwsko juz do obiadu, az szkoda mi mojego bo chłopak nawet ust nie ma do kogo otworzyć.

Ale bedzie w czwartek, wpadaja na 4 dni. Bedzie sie działoooooooooooooooo

ło matko

20:58, szymanska25
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 10 lipca 2008
Ciężki nerwowy dzień w pracy...

jeszcze tylko 1 dzień. Dam radę, wytrzymam. Jezus Maria co za szalony tydzień, ale tylko 2 dni i będę w ramionach ukochanego, tylko z nim i tylko dla niego.

Jestem silna, dam radę, dam radę, dam radę........

15:28, szymanska25
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 08 lipca 2008
jeszcze 3 dni, 3 dni, 3 dni :)))))))
i jade do mojego kochanie. Tralalala tralala juz kupiłam bilet :)))))) Jezu ale sie cieszę :)))))))))) i przyjadę do  niego w dniu jego urodzin. lalalala lalalala jak małe dziecko :)
18:42, szymanska25
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 06 lipca 2008
dzis dobrze, spokojnie

Widzę, że wpadam ze skrajności w skrajność. Albo jest bardzo xle, alboe dobrze. Nie ma nic po środku. Po bardzo smutnych i nerwowych dniach odnalazłam spokój. Weekend samotny wyciszył mnie. Byłam tylko ja i moje mysli. Robiłam co chciałam, kiedy chciałam i jak chcialam.

W sobote wieczorem dzwonił Misiek. Tłumaczył, uspokoił. Podziwiam go, ma w sobie tyle spokoju i ciepła. Jest tam sam. Z nim 3 beznadziejnych facetów, a raczej pijaków i cpunów. zamiast ja go pocieszać, on ciągle pociesza mnie. to jakaś paranoja. Jest wspaniały. Kocham go.

Jutro poniedziałek. Ostatni tydzień ciężkiej pracy przed urlopem. Nie zmianiam urlopu. Pojade do ukochanego na tydzień, drugi / co prawda nie cały / tydzień on bedzie w domu. bedzie dobrze. Dzis wiem, że będzie dobrze. Przetrwam.

 

19:01, szymanska25
Link Komentarze (1) »
piątek, 04 lipca 2008
I znów wszystko jest do dupy :/

Cholera jasna!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Zaraz oszaleję, pogryzę. AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA

Z nerwów nie mogę usiedzieć na miejscu. Nie wiem czy bardziej jestem zła na Miska, czy na jego koleżków. Wymyślili sobie, że chcą przyjechać do domu na 4 dni w tym czasie, kiedy miałam jechać do ukochanego. W samy, środeczku mojego urlopu i planowanego pobytu w Amsterdamie. Ryczałam, krzyczałąm i obarczyłam wszystkim Miśka. A dziś.... mam nerwy + kaca moralnego.

Zawsze jak Miś namawiał ich na przyjazd na weekend to im się nie chciało, zmieniali co 2 dni zdanie ale suma sumarum nie przyjechali- nie opłacało im się!!! a teraz szef funduje przyjazd do Polski i nagle - wiedzieli, że planuję tam jechać- wybrali na przyjazd środek mojego urlopu. Nie chce odbierać Miśkowi szansy przyjzadu do domu na 3 dni, ale dlaczego nie był bardzoej stanowczy. Bożeeeeeeeeeeeeeeeee

Oczywiście po ryku mam tylko oczy jak królik, na nic się zdało. Mi nadal źle, powiedziałam za dużo o 3 słowa i pewnie Miśkowi jeszcze gorzej. To jakiś pech, nie dane nam spędziś wakacji razem :(

Z każdym dniem, ten wyjazd, te pieniądze bardziej wychodzą mi bokiem, ohyda. Czuję się podle, tęsknie.

Najgorsze jest to, że u mnie nie tak prosto jest przełożyć urlop, ale chyba nic innego mi nie pozostanie........................ to nie tylko rozmowa z szefem. To podania, jakieś sra...., tłumaczenia dlaczego i po co. Bleee wszystko jest do du..

06:57, szymanska25
Link Dodaj komentarz »
środa, 02 lipca 2008
Upał, zmeczenie i...

... i znów tęsknota.

W pracy koszmarny okres. Wezwań do pitów jakby z każdym dniem więcej. Jeden petent wychodzi to drugi wchodzi. Okres urlopowy juz sie zaczał wiec nie musze dodawać, ze gorzej byc nie mogło. Nas mało a roboty od cholery. Ale jeszcze tydzien i ja zrywam sie na wypoczynek. Dzis moj mąż ma spadek formy. Pisze, ze wariuje z tesknoty, najchetniej rzuciłby te robote w piż.... c i wrócil do domu. Że jest tam sam, ze tęskni, ze ma juz dość. Ja pocieszam jak potrafie najlepiej choć czuje podobnie. Chce by był przy mnie, chce go widzieć, przytulic sie.  A tu jeszcze 2 tyg- a potem jade do niego, bedziemy razem. Cale 2 tyg razem :))))))))

21:35, szymanska25
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 01 lipca 2008
Poniedziałek, wtorek...

Poniedziałek był ok. Mino ciężkiego dnia humor mi dopisywał. Na koniec dnia rozwaliłam moje 2 tyg klapki za 150 zł. Cholera jasna! Trzy paski a tyle kasy myślałam, że będą mi służyć do końca życia.

Dziś wtorek Moje Kochanie dziś zmienia miejsce zamieszkania. Czekam na wieści co i jak.

I tak leci dzień za dnie.

07:28, szymanska25
Link Dodaj komentarz »