RSS
środa, 25 maja 2011
rodzina ach rodzina...

Opadła mi dzis przysłowiowa kopara po rozmowie z kuzynką, ale może ona ma rację a ja jestem jakas dziwna...

Dostalismy od bratanicy mojego taty zaproszenie na ślub i wesele, które odbędzie się w Szczecinie. Moja siostra odmówiła, bo z 3,5 miesięcznym maluchem nie pojedzie 400km, brat też, choc bardzo niechętnie, ale praca i sesja, więc musiał odmówić. Moi rodzice pojadą, bo m.in. moja mama jest chrzestną.  No i my sie też zdecydowaliśmy, bo u nas byli, poza tym stwierdzilismy, że jak dzidzius sie urodzi to juz do szzcecina długo się nie wybierzemy.. Zdecydowaliśmy się zabrac Filipa, bo siostrze Go nie zostawię na 3 dni i 2 noce, bo ona i tak ze swoja dwojka ma co robić a jej mąz tez wiecznie zagranicą, babci mojej też, bo nie dałaby rady. Dzwoniąc do kuzynki powiedziałam, że zamierzamy być na slubie a potem może do 19, gora 20 się pobawimy, bo z małym to wiadomo.

Dziś do mnie zadzwoniła, prosząc bym nie zabierała dziecka na ich uroczystość, bo 1,5 roczne maluchy sa bardzo absorbujace, a to jest ich wielki dzień i chyba sama rozumiem. Ona chce by jej wszyscy gości się fajnie bawili na weselu, a w katedrze bedzie specjalnie dla nich spiewal chór a taki maluch jest głośny itd. Poza tym dodała na koniec, że to jest ich ważny, wyjątkowy dzien i ona chce byc w centrum uwagi a nie moje dziecko.

Mowę mi odebralo. Z każdym jej słowem, bardziej chciało mi się plakać. Nie potrafiłam z nia rozmawiać. Przeciez wiadomo, że wyszlabym z kościoła z Filipem, gdyby się głosniej zachwał. Nie zakładałam balangowania do rana, tylko zjeśc obiad, pobyc do 19, góra 20. A w koperte chcieliśmy wsadzić tyle, by zwrócilo jej się to co za nas zapłaci.

Oczywiście nie pójdziemy na ślub i wesele. Może pojedziemy do Szczecina, bo nie byłam tam wieki, tam sa pochowani rodzice mojego taty, więc odwiedzimy ich groby. Pospacerujemy po Wałach Chrobrego, czy parku Kasprowicza.

Powiedzcie mi czy ja jestem jakaś dziwna, że mnie to zabolalo????


12:32, szymanska25
Link Komentarze (32) »
sobota, 21 maja 2011
usg i kleszcz

Wczoraj miałam robione USG. Lekarz chyba z 15 min w zupełnym skupieniu i ciszy, że o mało nie zeszłam na zawał, patrzył i mierzył, a to pociemniał obraz a to przybliżał . Raz zadałam mu pytanie czy wszystko OK, ale poprosił o cierpliwość. O rety byłam bliska śmierci.

 

Potem poprosił do gabinetu męża i Filipa pokazał dzidziusia i zaczął mówić, że jest wszystko OK, że Maluszek zdrowy, że slicznie się rozwija. Pokazał serduszko, pęcherz moczowy oreaz inne organy wewnętrzne. Powiedział, że przezierność karkowa Maluszka jest w normie i widać kość nosową. Uffffffffffffffffff

Maluszek nawet pomachał nam łapką :) Przeprosił, że podczas badania milczał, ale ciążą jest mała (12tc) i musiał dokładnie wszystko obejrzeć, zmierzyc a sprzęt nie nalezy do najlepszych. Chłopaki mieli usmiechy od ucha do ucha. Ja prawie ryczałam. Byłam szczęsliwa, że Maluszek ma się dobrze, ze rośnie i jest zdrowy :) Po poronieniu nie potrafie wyluzować, ciągle się martwię.

 

Czuję się juz znacznie lepiej, nudności prawie odpuściły. Jeszcze mam bardzo wrażliwy nos na zapachy, ale jest o niebo lepiej niż np tydzień temu.

I to tyle z frontu brzuszkowego :)

 

 

Paza tym dzis żegnamy ekipe budowlaną. Wywiązali się z umowy, domek stoi, jest zadaszony, pokryty papą, na parterze stoja ścianki działowe. Dziś kładą klinkier na kominie, sprzątają a koparka równa teren na ogrodzie. O 13 robimy imprezke grillową, by dziękująć za współprace i opijając tzw. wiechę. Liczę,  ze pogoda nie popsuje nam planów :)

Teraz zaczyna się czas wielkiego zaciśnięcia pasa, bo jesteśmy pod sporą kreską, a kredyt dopiero od wrzesnia (musi minąć rok jak mąż ma otworzoną działalność gosp). Będziemy dłubać w ogrodzie :) a co :) Mąz sklepał mała folie, pomidorki juz rosną. rzodkiewka tez kiełkuje, sałata i ogórki równiez :) Jest przy czym dreptać o co dbać :)

 

No i ostatnie wieści, to dzis po Filipie spacerował kleszcz :( musiał od wczoraj :( był za uchem. Nie wiem, gdzie ta cholara się ukryła, bo podczas kąpieli go nie widziałam. Myłam Filipowi głowę, więc we włosach nie mógł się ukryć  co?

No i mam pietra... sezon kleszczowy sie dopiero zaczyna. U nas na wsi, blisko lasu o kleszcza nie trudno :/ Musze poszperać na necie jak się zabezpieczyć. Wiem o szczepieniach, ale czy to jedyny skuteczny sposób????

 

Miłego dnia i weekendu :D

 

 

09:27, szymanska25
Link Komentarze (13) »
środa, 18 maja 2011
doczekałam się

dziecko mi samo padło, połozyl się i zasnął :)

szkoda tylko, ze o 18

 

18:08, szymanska25
Link Komentarze (10) »
sobota, 14 maja 2011
Majowo

Zielono, ciepło, pachnąco i słonecznie... uwielbiam tą pore roku, uwielbiam ten czas :)

Po deszczu zrobiło się tak pieknie zielono, wszystko pachnie, bez i konwalie kwitna. fantastycznie :)

Wieczorem, jak Filip już spi lubimy wyjśc na taras i wdychać maj. Jest tak spokojnie, bo za miesiąc zaczną się wakacje i nie będzie tej ciszy :)

 

No i zapach bzu mmmmmmmm cały rok na to czekam, tak jak na truskawki :)

 

A dzis pół dnia organizowalismy na swojej dzuiałce ogródeczek, gdzie pikowalismy sałatę i sadzilismy rzodkiewkę. A w poniedzialek sadzimy w naszej folii pomidory :)

Jestem wieczorem tak zmeczona, że zasypiam często zaraz po Filipie, ale jaka szczęścliwa :)

19:23, szymanska25
Link Komentarze (8) »
środa, 11 maja 2011
znów razem

Od niedzieli mam męża w domu. Całe dni spedzamy na ogrodzoe, spacerach czy placu zabaw. Pogode mamy fantastyczna.

Filip jest przeszczęsliwy, nawet skrócił sobie z tej okazji popołudniowa drzemke z 3 do 1 godziny- a szkoda :) Poza tym znów dokuczaja mu zęby, kupa w pieluszce co chwila i budzi sie w nocy z płaczem.

 

Domek nam rośnie, juz zadaszają nam panowe, więc lada dzień będzie wisiała wiecha. A cieszą się i zacieraja ręce, bo inwestor wówczas stawia procenty :D no ja troche mniej sie ciesze :) ale niech im bedzie, raz w zyciu mogę - więcej domów nie planuje budowac :)

 A ja... ja nadal zdycham. Teraz najbardziej dokuczaja mi zaparcia, męczę się strasznie, brzuch boli i juz chyba lewatywe sobie kupie, bo inaczej pęknę. Śliwki, jabłka, siemie lniane, kefir naturalny, aktivia, czopki glicerynowe ... nic nie pomaga :(

Brzuszek juz lekko widac, jak się najem to juz bardzo widać. Buzia nadal w pryszczach, plecy też- brzydka jestem jak noc listopadowa :( Senna jestem nadal, ale juz mdłości jakby mniejsze, więc nie jest tak najgorzej :)

Mam nadzieje, że jeszcze pare tygodni i minie :)

21:12, szymanska25
Link Komentarze (14) »
czwartek, 05 maja 2011
słońce, grad ... czyli maj nad morzem

Paranoja.

Wstałam dziś jeszcze w nocy, bo o 4 dzięki mojemu synkowi. Stwiedził, że konec spania, czas na zabawę. O nie nie nie.... włączyłam bajki, nakryłam się po uszy i jednym okiem spałam a drugim kontrolowałam. Filip był łaskaw, dzielnie leżał obok i grzecznie oglądał bajki do 7. Potem nie było zmiłuj się. Ledwo zywa wstałam. Za oknem było bajecznie. Błękit nieba i słońce. Ale juz o 9 po slońcu pozostało wspomnienie, a o 10:30 gdy wychodzilismy na spacer juz padało :( O 11 natomiast waliło juz gradem na maxa a teraz znów świeci słońce. OSZALAŁO ????

 

Kiedy będzie tak jak powinno być w maju ???????????????

 

Mój łeb tego nie wytrzyma :o

11:58, szymanska25
Link Komentarze (6) »
środa, 04 maja 2011
Migrena

Od 2 dni umieram :( łeb mi trzeszczy, oczy łzawią. Masakra :(((

Pogoda za oknem do kitu, zimno i szaro.

Co to za maj ???

17:00, szymanska25
Link Komentarze (8) »