RSS
wtorek, 18 marca 2014
doceniona???

W "starym "dziale, z którym na dobre żegnam się 21 marca pracowałam z 2 dziewczynami , które bardzo mnie ciepło przyjęły w lipcu ubiegłego roku i fantastycznie się nam pracowało. Mimo nawału pracy, stresu zawsze wychodziłam z pracy uśmiechnięta. Do czasu... W lutym br wygrałam konkurs do USC, ale poproszono mnie bym na pół etatu popracowała na starym stanowisku do czasu, aż znajda kogoś na moje miejsce. Zgodziłam się bez wahania, bo po pierwsze do dla mnie dodatkowe pieniążki, do drugie nadal byłam z dziewczynami, które bardzo lubiłam. Zżyłyśmy się, znałyśmy tak dobrze, fajnie nam się pracowało. Miałam szanse się jednak przekonać, ze w pracy nie ma sentymentów. Podczas tego 1,5 m-cznego okresu spadło na moją 1 koleżanke sporo moich obowiązków i pokazała pazurki. Jakby ta sytuacja była moją winą. Nie doceniła faktu, że gdybym nie przyjęła tego 1/2 etatu miałaby pracy jeszcze więcej. Wynagrodzenia nie otrzymała więcej i delikatnie mówiąc nerwy wyładowywała na mnie.

Od tygodnia jest na moje miejsce koleżanka, która pracowała w innym dziale. Domagały się jej niemal od początku lutego. Każdego dnia słyszałam, jak to nie mogą się jej już doczekać , jak to będzie im lepiej, lżej itd. Bolało, oj bolało. Przeżywałam, płakałam w domu J w rękaw, bo każde słowo raniło mnie diabelnie. Ryłam jak osioł, by robić za 3, by one miały jak najmniej pracy.

Zastępczyni jednak ma zupełnie inne podejście do pracy i swoich obowiązków. Nagle się okazało, ze to co ja ogarniałam przez te pół etatu , ona nie ogrania mając cały. 

Dzis zostałam przeproszona "miedzy słowami" i doceniona. Jednak nie sprawiło mi to przyjemności. Wręcz odwrotnie... nie ma przyjaźni w pracy... jest czysta kalkulacja... smutne :(

17:15, szymanska25
Link Komentarze (12) »
sobota, 15 marca 2014
2 miesiące

Dziś mija 2 miesiąc jak nie ma z nami Taty.

Niby czas leczy rany

Mi jest  z tym ciężej niż miesiąc temu

Stoję nad grobem i nie wierzę :(

Boże dlaczego??? ....

Najchętniej bym się wypłakała, a nie mogę nawet uronić łzy.... blokada ?

 

12:24, szymanska25
Link Komentarze (9) »
piątek, 14 marca 2014
w marcu jak w garncu

Dzieje sie oj dzieje, dni leca jak szalone, pogoda do dziś rozpieszcza.

A ja padam na pysk.

Rano oślepiona przez wspaniałe słońce gnam do pracy, w pracy maraton, po pracy domowe obowiązki typu obiad, pranie, prasowanie

Brak mi czasu na ogród czy spacer

Poprzedni weekend był wspaniały. Bajeczna pogoda, ciepełko i słoneczko. Raj

Olałam sprzątanie i od rana byłam z dziećmi na dworze.

Cała sobota spędzona na placu zabaw z dziećmi i koleżanką

Wystawiałam buzię do słonka i łapałam promyki. Od nadmiaru świeżego powietrza padłam spać o 20 :p

W niedzielę zaliczyliśmy długi spacer po lesie i nad morze. Było fantastycznie. Żałowałam, że nie mamy koca. Żal było wracać do domu. Tłum spacerowiczów. Aura wręcz majowa :)

Od poniedziałku walka z czasem, głównie w pracy. Obecnie ciągnę 2 x po pół etatu. Pół w "śmieciówce" , drugie pół w USC. Nie jest łatwo. Czuje presję. W jednym dziale zdaję prace koleżance, w drugim się uczę. Inni pracownicy różnie to odbierają... jedna z koleżanek bardzo mi dopiekła. Nie miałam pojęcia jak jestem naiwna. Dokopała mi ta, która była mi bliska...wcześniej pomagała, bo ... bo spadło na nią raptem odrobina więcej obowiązków po mnie....

 

Jurto planuje się wyspać i odpocząć. Mam od paru dni spadek formy.

Życze wam kochani wspaniałego weekendu (mimo pogorszenia pogody)

A.

20:13, szymanska25
Link Komentarze (3) »