RSS
piątek, 30 listopada 2012
a tak wszystko i nic

Ostatnio nie dzieję się u nas nic. Od ponad miesiąca walczymy z koszmarnym przeziębieniem. Najpierw (jeszcze w październiku) polegli chłopcy i skończyło sie antybiotykiem, potem dołączył J a jak oni sie wygrzebali wzieło mnie. Najpierw straciłam głos, potem jak juz zaczęłam chrypić doszedł duszący kaszel, a teraz od 2 tyg zmagam się z okropnym katarem :/

Niestety zaraziłam chłopców, bo oni od tygodnia znów z glutami i kaszlem (na szczęście osłuchowo ok). Filip pół października był w domu, w listopadzie raptem był w przedszkolu 3 dni i przyznam się, że boję się Go puścić jak się wygrzebiemy, bo jestem pewna, że po góra tygodniu wrócimy do stanu obecnego- czyt, zaglutanego :( a on tak chce do przedszkola. Każdego dnia pyta czy dzis jest juz zdrowy i czy może iśc do przedszkola.

Juz po cichu modle się o mróz, bo może pogoni te zarazy :p

 

Walczymy z wirusami, ale i z wykończeniówką domu. Praktycznie z kurzem, który jest dosłownie wszędzie. Schodami się chwaliłam, kuchnią nie, ale mam od 2 tygodni, kominek mam, piec grzeje, pokoje pomalowane, okna pomyte, łózka poskręcane, stół w kuchni jest, więc tylko zabrac graty i zamieszkać. I to tylko jest w naszym przypadku aż, bo po 1 nie mam kiedy tak na cacy pomyc podłóg, a po 2 jakoś mi sie smutno robi, że zostawiam ten pokój, dom rodzinny, miejsce gdzie było mi dobrze, bezpiecznie, gdzie zaczęłam być żona, mamą...

Z jednej strony boje się o nowy dom, bo juz raz ktoś chciał nam go odebrac. Czekałam na ten dzień od dawna, marzyłam, modliłam się i juz tak bardzo, bardzo chcę byc na swoim. Nie powiem przeraża mnie troszkę jak to będzie, ale wiem, że kochając się i szanując z męzem stworzymy fajny, ciepły i bezpieczny dom dla naszych dzieci. Z drugiej zaś strony cos się kończy... widzę jak mama chlipie pod nosem, ciagle powtarza, ze zostana z tata sami - choć zamieszkam od nich 500metrów :)

 

pozdrawiam Was serdecznie :*

zdjęcia domu można zobaczyć oczywiście na blogu http://www.domwborowikach.mojabudowa.pl/

 

 

 

20:12, szymanska25
Link Komentarze (8) »
sobota, 17 listopada 2012
moje roczne szczęście

Jest radosny, cwany, uparty i niezwykle żywy.

Szaleje za dziećmi a zwłaszcza za starszym bratem, naśladuje Go we wszystkim

To bedzie mały urwis - dziś chwycił za kielicha :O

 

mój Hubercik

rok temu

 

 

i dziś

 

22:23, szymanska25
Link Komentarze (15) »
czwartek, 08 listopada 2012
3 lata temu ...

3 lata temu o 19:30 usłyszałam pierwszy płacz mojego Filipka

3 lata jak jeden dzień

3 lata wielkiej, bezgranicznej miłości

3 najpiękniejsze moje lata

mój synek, moja duma, moja miłość

 

Kochany Filipku życzę Ci dużo zdrowia i radości

mama

 

3 lata temu i dziś

22:20, szymanska25
Link Komentarze (15) »
głupie pytanie :(

dlaczego nieszczęścia chodza parami ????

Moją siostrę ostatnio dopadła jakaś plaga :(  by to szlag :(

21:55, szymanska25
Link Komentarze (2) »
niedziela, 04 listopada 2012
listopad

Czas zapiernicza, dzień za dniem jak głupi. Ja tylko wstaje rano i kłade sie spać. dzień ucieka mi przez palce. Tylko gotuje obiad, piorę, pocieram.

Poza tym dopadło nas jakieś cholerstwo i smarkamy się strasznie. Chyrlamy jak gruźlicy :(

 

Nie wiem czy to pora roku, czy zmeczenie, ale jestem ostatnio taka wypluta, wypalona...

Od miesiąca mieszka u nas moja siostra z dziećmi (odeszła od męża). W domu tłum. 4 dzieci, pisk i wariactwa. Przez 2 dni było Ok, teraz mam mordercze mysli.

Tylko wizja bycia na swoim od grudnia trzyma mnie chyba przy zyciu.

Czuję, że nie mam swojego miejsca teraz tu. Jak zamykam pokój , czuję się paskudnie, bo wiem jak to jest odbierane przez mame i siostrę.... brrrrrrrrrrrr szkoda gadać, ale takie mieszkanie nikomu nie wychodzi na zdrowie. Współczuję oczywiście siostrze, ale...ale...

 

W domku praca idzie do przodu. A to kontakty sa przykręcane, a to oświetlenie (jupiterki). Kazdego dnia coś. Jak tylko pogoda pozwala mąz dalej walczy z ocieplanie na zewnątrz (obecnie zaciąga siatke czy jak to zwał). Nie damy już rady w tym roku otynkować, bo za zimno, więc dom wygląda jak niewygląd. Śmiejemy się, ze jego praca to taki stosunek przerywany, bo to zależy od pogody. Jak ładnie to na zewnątrz, jak brzydko czy ciemno kończy to co rozpoczął w środku.

Aaaaaaaaaaaaaa 10 -go chyba montaz mebli kuchennych :D

 

W przyszły weekend czekaja nas podwójne urodzinki. 8 listopada Filip kończy 3 lata, a 17 -go Hubcio roczek. Będzie mini bal- trzymajcie za mnie kciuki, bym sprostała :)

 

 

pozdrawiam

 

 

14:26, szymanska25
Link Komentarze (10) »