RSS
czwartek, 24 lutego 2011
Spacer

Dziś było tak pieknie, że na spacer zabraliśmy aparat

Filip nie chciał usiąść na sankach, tylko je pchać. Ale może i dobrze, nie zmarzł :)

Dreptalismy z 1,5 godz. Synus tak sie dotlenił, ze spał potem 2,5 godziny :)

 

A o to foto ")

 

 

 

 

 

21:28, szymanska25
Link Komentarze (10) »
wtorek, 22 lutego 2011
Zima

Od paru dni mamy przesliczną zimę. Słońce zachęca do spacerów, śnieg bieli sie i mieni w słonku, wiatr ustał. Jest bajecznie. Nawet mróz nie taki straszny.

Spacerujemy więc z Filipkiem ubrani jak 2 bałwanki i łapiemy wit D :)

Od razu humor lepszy i sen zdrowszy :)

Filip (tfu tfu tfu) od tygodnia przesypia całe noce !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! doczekalam sie je je je :DDD

 

Poza tym gagatek rozkręca się na maxa. Każdego dnia sprytniejszy ( a myślałam jeszcze wczoraj, że to niemożliwe, ale dzis znów mnie zaskoczył :p), mądrzejszy i ładniejszy :p

 

Byłam tez w sobotę u mojej siostry. Miałam na rękach Małego. Serce mi biło jak dzwon zygmunta, ale byłam twarda :) Juz zapomniałam, jak to jest mieć takiego dzidziusia. I trudno mi uwieżyć, że mój synek był taka drobnicą :) Widziałam, jak siostrze spadł kamień z serca. Wiedziała jak mi ciężko ...

 

 

Zarwałam wczoraj noc czytając "Potem" Guillaume Musso. Facet - główny bohater mysli, że pozostało mu nie wiele zycia. Kariera, pieniądze i dotychczasowe piorytety przestają byc nagde takie ważne. Banał... ale daje do myslenia, mnie trochę zpionizowała ta książka. Na koniec zryczałam sie jak norka. Ważne by umieć zyć tak, jakby każdy dzien był wielkim darem... Książkę polecam, tu mały opis http://zaczytana-w-chmurach.blogspot.com/2011/01/potem-guillaume-musso.html

 

 

Kochane duzo słońca i zdrówka. Spacerujcie, korzystajcie z każdego dnia. Dziś świat dla mnie jest piekny :)

12:50, szymanska25
Link Komentarze (7) »
wtorek, 15 lutego 2011
stara się robię

Starzeje się chyba, bo wiosna za pasem, a ja jakbym zapadała w zimowy sen.

Lenia ma, jakas ospała jestem.

Filip jak ze smigiełkiem w dupce, wiecznie biegajacy, gadający i rozrabiający

a ja jak jego babcia, błagam Filipkuuuuuuuuuuu prosze zlituj się !

 

Całe szczęscie od 2 dni świeci słońce, to troche mnie rozkręca :p

Spacery sa dluższe i fajniejsze :0)

 

Kopa w dupsko mi trzeba - kopcie ile wlezie !!!

bo najchetniej zakopałabym sie pod kocem z ksiązką i zapomniała o bozym świecie.

 

 

Miłego dnia :)

13:57, szymanska25
Link Komentarze (15) »
piątek, 11 lutego 2011
lutowo

Miałam na 4 dni w domu męża. Co za radość, co za szczęście. Filip piszczał i nie zchodził z tatusiowych rąk. W domu bałagan, ale co tam tatus jest na 4 dni , więc jest święto lasu. Za sprzatanie sie weźmiemy, jak tatus zrobi papa.

 

4 dni a mój Filip wybił sie zupełnie. To ja przez tygodnie całe wpajam i uczę a tatus przez 4 dni wszystko rozpierniczył. Dzis "walczyłam" z moim dzieckiem, bo ... bo tatuś pozwalał, a ja nie.

Zła mama jestem...

 

No, ale poza tym to tak się cieszę, że miałam Go w domu. Poprzytulał, wyściskał, wycałował jak mąż i czuje się od razu lepiej :p

Juz tęsknię, a zobaczymy sie zapewne znów za 3-4 tyg.

 

 

Poza tym w poniedziałek siostra wyszla ze szpitala z synkiem. Nie sądziłam, że tak to przeżyję. Oczywiście nie dałam jej tego odczuć, ale o mało serce mi nie pękło :(

Nie będę opisywać co czułam, bo sama nie wiem. Zlepek złych emocji, mysli i odczuć. Przebuczałam 2 noce. Troche użyło...

Nawet się cieszę, że są 10 km ode mnie i nie widze każdego dnia tej małej Kruszynki, która przypominałaby mi kogo i co 4 miesiące temu straciłam.

Naturalnie Maluszek jest przecudowny, malusi i kochany.

 

 

A tak z prozy zycia, to jesteśmy zakichani, zasmarkani i czekamy na wiosnę.

21:16, szymanska25
Link Komentarze (14) »
piątek, 04 lutego 2011
Mam siostrzeńca

... od 3 minut :)

Jasio jest zdrowy i wielki

4100 z groszami i 56 cm

 

Cieszę się jak gwizdek, ale muszę sobie popłakać :(

23:39, szymanska25
Link Komentarze (14) »
środa, 02 lutego 2011
BUNT

Nadszedł ten dzień. Moje dziecko pokazało mi, że potrafi się buntować, że walczy, ze sprawdza na ile może sobie pozwolić.

A ja naiwna liczyłam, że mam złote, ciche, grzeczne i wrażliwe dziecko.

Zaczęło się od tradycyjnego pogrożenia palcem i "mama nie pozwala"

Filip zaczął płakać, rzucił się na kolana i zaczął piszczeć aż mi uszy przeczyściło

Przysłowiowa kopara mi opadła

Potem znów i znów i znów.

Wytrzeszczyłam na niego oczy, powiedziałam "brzydki Filip"

a on podszedł do mnie i chciał mnie uszczypnąć a potem ugryźć

Głośno i stanowczo powiedział, że brzydko zrobił, lekko pacnęłam w rączkę

a on płacząc piszczał co chwila

zostawiłam Go na 3 min samego w zamkniętym pokoju

Byłam w szoku


nowe wcielenie Filipa


co robić w takich sytuacjach?

grozić? mówić? a może ignorować?

bo zauważył, że takim piszczeniem zwraca na siebie moja uwagę.



zaczęło się??? gdzie mój malutki grzeczny i słodziutki bobasek???

13:09, szymanska25
Link Komentarze (18) »