RSS
niedziela, 24 stycznia 2010
REMONT

uffffffffffff potrzebuję ciepłych myśli i kciuków, by to przetrwać. Wszędzie kurz i bałagan. W każdym pokoju rozpierducha. Moja mamcia rozszalała się na całego. Remontuje cały dom, więc i my wzięliśmy się za nasz pokoik. Obecnie pakuję wszystko do kartonów, pudeł i worków. Nie wiem kiedy się odkopiemy. Będzie zrywana tapeta i kładziony cekol. Mój mąż wymyślił sobie jebitnie bordową 1 ścianę a pozostałe 3 ??? to duża niewiadoma. Powiedział, że pozostałe 3 są moje, więc daje mi wolna rękę. Żartowniś :) Planowałam rzucić na ściany ciepły pomarańcz, więc przede mną jeszcze przekupienie męża. Zobaczymy kto wygra :)


Kochane żegnam się, bo nie wiem kiedy będę miała czas na kompa. Całuje mocno i o kciukasy raz jeszcze proszę. Paaaaaaaaaaaa

 

17:40, szymanska25
Link Komentarze (11) »
wtorek, 19 stycznia 2010
Chrzciny...

Od jakiegoś czasu myślimy, że czas ochrzcić Filipka. Zwłaszcza, ze już rodzina ciągle o to pyta. Jest to i nie fajne i męczące. Gucio ma juz 2,5 miesiąca, nie jest taki malutki, więc w Kościele godzinę damy radę.

Planowałam "przyjęcie" zrobić w lokalu. Z wygody. Wizja sterczenia w garach a potem latanie i podawanie gościom nie jest zbyt piękna. Podzwoniliśmy w parę miejsc, potem spotkaliśmy się z właścicielami restauracji i ... szczeny nam opadły. Zawołali takie pieniądze, że wesele by zrobił.

Po pierwsze min 15 osób- to pierwszy warunek / no u nas na nasze nieszczęście będzie 18 os. dorosłych i 5 dzieci/ tak wiem wiem koszmarnie dużo, ale co zrobić jak rodzina liczna :(

Po drugie- lokal dostępny na 3-4 godz. Mi by to w zupełności wystarczyło, ale niestety nie moim gościom. No jak to 4 godz i co każdy do domu????? itd... Nie chce nawet sie tu rozpisywać jakie przeszlismy rozmowy z rodzicami, dziatkami... szkoda gadać. Zrobimy jak chcą, by uszy nam nie powiędły. Nasze "rewolucyjne" jak to nazwali niektórzy podejście nikt nie rozumie. Moja mama tylko nas popiera. Nie chce by sie poobrażali, więc dla świętego spokoju... nr 3

Po trzecie... bedzie alkohol :/ wiem i zgadzam się z Wami, co to za okazja, ale i tu rzuc okiem na nr 2... szkoda gadac. Niby nasze dziecko, my robimy chrzciny, ale wszyscy maja dużoooooo do powiedzenia. Ja chciałam winko max, ale nie przejdzie chyba. Nasza polska mentalność mnie dołuje.

Więc by nie wydać 3000 zł/ dokładnie tyle nas by to wyniosło w restauracji/ chrzciny zrobimy w domu. Zamówie częściowo katering, bo nie mam zamiaru z Miskiem i maja mamą sterczeć jak pisałam wyżej w garach. zakoś zniosę gwar, tłum ludzi i pisk dzieci. Ja i tak będe zapewne dyżurować przy zlewie i parzeniu kaw.

Jutro mamy kolędę. Chcemy od razu porozmawiać z księdzem i ustalić date chrzcin- chcemy 7 lub 14 luty.

Nastawiam sie już psychicznie na to ważne dla nas wydarzenie, ale przykro mi, że będzie to jedynie "dzień" naszych gości. Trudno rodziny sie nie wybiera ... a po to ich zapraszamy, by dobrze spedzili czas, by byli z nami w dniu chrztu Filipka. My i tak ten dzień "uczcimy" na swój sposób.

16:54, szymanska25
Link Komentarze (21) »
sobota, 16 stycznia 2010
Ktoś mi pomalował świat za oknem ...

... na biało. Jest przepięknie. Bajkowy obraz. Na termometrze -10 i słonko. Ubrałam Filipka ciepło i poszliśmy na spacer. Prawie biegiem, bo bałam się, by nie zmarzł. 30 min nam wystarczy, by Gucio spał jak baczek godzinę. A to u niego sukces, bo spryciarz śpi mi po 20 min w ciągu dnia. Bogu dzięki ładnie przesypia noce.

A mnie znów jakies cholerstwo złapało. Jeździ mi po flakach i czekam którym końcem pójdzie. Co za cholera :/ trzyma mnie już 3 dzień. Poza tym mój żołądek od paru miesięcy odmawia jedzenia smażonych potraw. Jeszcze w ciąży cierpiałam po zjedzeniu placków ziemniaczanych i schabowego, a teraz już praktycznie nic nie mogę jeść smażonego. Cierpię katusze. Wiem, że powinnam iść to sprawdzić do lekarza, ale oporna jestem. Skierują mnie na gastroskopie i co???? umrę ze strachu.

Poza tym nic nowego, ale dobrze mi z tym. Najważniejsze, że Filipek zdrowy i radosny. Więcej do szczęścia mi nie trzeba.

 

dzień dobry jestem Filip

 

Na spacerze

18:24, szymanska25
Link Komentarze (8) »
piątek, 08 stycznia 2010
2 miesiące

Dziś mój synek kończy 2 miesiące. Moje 6 kg szczście urosło ponad 2 kg i 2 cm :))))

Jest już cwaniaczkiem :) trochę rozpieszczonym. Już nie tylko je, śpi i robi kupki. Teraz to dużo je, mało śpi i z każdym dniem jest bardziej ciekawy świata. Męskie rozmowy z tatą są dłuższe, ciekawsze i Filipek na wszystko słodko odpowiada aguuuuuuuuuuuuu aguuuuuuuuuuu. Ja rozpływam się w euforii.

Nasze dziecie uwielbia kąpiele, spacery i jazdę samochodem. Z wielkim przejęciem i satysfakcja wali w wiszące zabawki. Dzielnie trzyma główkę w górze gdy leży na brzuszku. Z Miśkiem pękamy z dumy. Jak dzieci walczymy nieraz o wózek, bo każdy chce pchać. Co minutę zaglądamy do gondolki sprawdzając, czy Guciowi ciepło, wygodnie, czy śpi, czy czapka nie spadła mu na oczy :) No i łamiemy wszystkie zasady wychowawcze ! tylko czekać, kiedy będziemy zbierać tego plony:) tak tak teraz sie cieszę, a za parę lat będę biadolić, jakie mam rozpuszczone dziecko :)))

Jest wręcz do schrupania. Całuję go co sekundę, nie moge sie oprzeć. Często zastanawiamy się jak mogliśmy tak długo żyć bez niego???????????? No jak ???????????

 

na spacerku

 

słodko śpimy

 

 

17:49, szymanska25
Link Komentarze (13) »
środa, 06 stycznia 2010
ginekologicznie, ortopedycznie, itd. - jednym słowem lekarzowo

Ale zaczęlismy ten tydzień.

Jako pierwsza w ruch poszła moja d...a. Lekarz zajrzał, zbadał i powiedział, ze wszystko OK. Ranka po cc ładnie się goi, mimo, że nadal daje o sobie znać.

Potem wizyta u ortopedy z Fifkiem. Wszystko pięknie. Do kontroli za 3 miesiące. Potem szczepienie. Jezu ale byliśmy z Miśkiem wystraszeni. Gucio spał, a my mało na sraczkę nie padliśmy. Pani pediatra obejrzała, poważyła i pomierzyła a potem zaszczepiła Maluszka, a on tylko sie rozglądał i zagadywał, na koniec zasnął :) Z nas ciśnienie zeszło dopiero w domu, choć ciągle sprawdzamy czy dobrze spi, czy go nóżka nie boli, czy nie dopadnie nas poszczepienne piekło.

Gucio waży 6200!!! i ma 62 cm. Pani dr. powiedziała, że chłopak na medal. A co, to mój synuś :)

Poza tym ukruszył mi się ząb- górna dwójka :/ Jutro wizyta u stomatologa. Jasna cholera :/ i mam chyba przewiane oko, bo od 3 dni czerwone jakbym beczała z tydzień, więc i wizyta u okulisty. Jakby było mało to jeszcze mam zajebisty ból głowy. Nie wiem czy to od tego oka, albo oko od głowy, ale boli jak zaraza. Ja matka karmiąca nie chcę nic łyknąć, więc cierpię a po domu chodzę jak rambo / mam związaną pieluchą łepetynę/. Mówię Wam dopadły mnie wszystkie zarazy, do "szczęścia" brakuje mi tylko okresu.

 

trzymajcie za nas kciuki

 

 

16:35, szymanska25
Link Komentarze (17) »
piątek, 01 stycznia 2010
wpis świąteczno- noworoczny

Czas pędzi, ciągle coś się dzieje, ktoś wpada do nas lub my gdzieś jedziemy. Brakuje mi chwilki na wpis, komentarze.

Święta spędziliśmy w rodzinnym gronie. Były zupełnie inne, wyjątkowe. Mały ludek a tak zmienił święta. Najważniejszy był tylko nasz synek. Dostał dużo upominków- szkoda, że jeszcze nie mógł się nimi cieszyć. Skupieni bylismy na sobie, na naszej Rodzinie. Było wyjątkowo :)

Po świętach pogoda była wymarzona na spacery. Każdego dnia wędrowaliśmy i cieszylismy sie, że możemy tak leniwie i błogo sędzać dni.

Nowy Rok witaliśmy w gronie znajomych. Domówka koszykowa. Filipek za ścianą z dziadkami a my ze znajomymi chichralismy się i nawet potańczylismy sobie. Było bardzo przyjemnie. O 1 znajomi poszli do domku, bo jedni do pracy , drudzy w 8 m-cu ciązy. Bardzo miło spędzilismy wieczór.

A dziś 1 stycznia tradycyjnie spacerek nad morze. Mimo mrozu było super. Filipek uwielbia jazdę samochodem i w wózku. Spał jak supełek 3 godziny. A jutro spotykamy się znów ze znajomymi i jedziemy na pyszna czekolade i szarlotke na gorąco, by słodko rozpocząc NOWY ROK.

 

Kochane pozdrawiam Was serdecznie.

 

To ja Reniferek świateczny

Na spacerku- mama ma już czerwony nos

Podczas zabawy- strzelam w zabawki jak szalony

bardzo smaczna gąsieniczka :)

21:20, szymanska25
Link Komentarze (20) »